Kopiowanie z internetu już nie przechodzi

Dzisiaj pisanie prac na zasadzie kopiuj wklej z sieci już nie przechodzi. Nauczyciele często sami korzystają z takich serwisów internetowych, w jakich publikuje się wypracowania i tym samym wiedzą, kto i skąd kopiował. Mało tego – niekiedy wpisują całe zdania ze słowami kluczowymi w okno przeglądarki internetowej i w ten sposób docierają do treści, jakie już w sieci były opublikowane i tym samym są w stanie udowodnić uczniom, ze ich pisanie prac to nic innego jak wyłącznie kopiowanie.Podobnie bywa, kiedy chodzi o pisanie prac bardziej zaawansowanych, jak na przykład prac licencjackich czy też magisterskich. I tutaj bowiem przez lata kopiowanie z sieci było bezkarne. Naruszanie paw autorskich innych twórców, innych naukowców… ale dzisiaj są różnego rodzaju programy antyplagiatowe, dzięki jakim większość uczelni zaczyna powoli mieć kontrolę nad unikalnością pracy, a co za tym idzie – zmuszą się studentów do bardziej twórczej pracy nad swoimi dziełami akademickimi. Oczywiście nie da się póki znaleźć sposobu na tych, którzy pisanie prac zlecają innym studentom, a nawet pracownikom akademickim. Niemniej cieszy to, że kopiowanie z internetu zaczyna mieć swoje granice i że jest coraz większa kontrola nad takim procederem. To szalenie istotny aspekt na drodze ratowania polskiego szkolnictwa, jakie w dzisiejszych czasach niestety nie zasługuje na żadne słowa uznania. Internet jest nam potrzebny, ale nie można być w tym wszystkim chamem i złodziejem myśli publikowanych w sieci.