Co podpowiada internet?

Dzisiaj nie chce się nam pisać prac licencjackich, studenci są bardzo leniwi i nie ma się co okłamywać – wykorzystają każdą sytuację, aby tylko wykpić cis od obowiązku każdego studenta. O co chodzi? Ot o, że hasło prace licencjackie i pisanie prac licencjackich bardzo często jest wpisywane w okno Google. Po co? Na pewno nie po to, żeby nauczyć się robić przypisy. Na pewno nie po to, żeby zasięgnąć wiedzy w kwestii samej bibliografii. Sprawa jest w tym wypadku jasna i klarowna – często piszemy w okno takie frazy po to, żeby się wymigać od obowiązku studenta i żeby zlecić napisanie takiej pracy osobie trzeciej.Trudno powiedzieć, jaki odsetek prac magisterskich licencjackich pisanych jest na zamówienie. Szacuje się, że może to być nawet 10% wszystkich składanych w dziekanatach prac, to jest oszałamiająco wysoką liczbą. Nie wiemy, czy dawać takim liczbom wiarę, nie mniej prace licencjackie faktycznie często są zlecane, tym bardziej, że ich napisanie wcale nie jest jakimś szalenie wysokim kosztem, za licencjat bierze się średnio od 1500 do 3000 złotych. Zapewne dla ludzi, którzy mają stałe dochody nie jest to jakaś oszałamiająca liczba, stąd też często padają takie propozycje.A co mówi Google? Dzisiaj mówi wiele, pod hasłem prace licencjackie znajdziemy zarówno serwisy osób, jakie zajmują się pisaniem prac za kasę, jak i rozmaite poradniki, które mówią jak owe prace licencjackie pisać samemu.